Znaj najpierw swój język

Tłumacz to taka osoba, która bardzo dobrze zna język obcy, prawda? Prawda. Jest to jednak tylko część prawdy i jak się okazuje, część stosunkowo niewielka, ponieważ w praktyce tłumacza bardzo ważne jest nie tyle biegłe posługiwanie się językiem obcym, co odpowiednio lekkie korzystanie z własnego języka, na który w znakomitej większości przypadków się tłumaczy.

Przekonał się już o tym niejeden tłumacz norweski, który by przekonany, że znajomość tego wciąż dość egzotycznego języka obcego będzie przepustką do świetlanej kariery.

Tłumaczenie, czyli przenoszenie znaczeń

Laik zazwyczaj nie rozumie, że praca tłumacza nie polega po prostu na przekładaniu z jednego języka na drugi. Tłumacz norweski polski tak naprawdę operuje na kulturach i jak sama nazwa jego zawodu wskazuje, jest on tłumaczem – osoba tłumaczącą jednej osobie, co druga miała na myśli.

Takie postawienie sprawy słusznie przywołuje na myśl kwestie związane z tłumaczeniem artystycznym czy tłumaczeniem tekstów lekkich, w których trzeba się przede wszystkim zastanowić, co podmiot liryczny miał na myśli, ale jest to bardzo prawdziwe także w znacznie bardziej sztywnych i formalnych dziedzinach.

Tłumaczenie ma bowiem na celu wytłumaczenie osobie posługującej się językiem polskim, co osoba mówiąca w języku norweskim powiedziała i co najważniejsze, jaki efekt chciała osiągnąć wypowiadając swoją kwestię, jakie informacje chciała przekazać i co konkretnie uzyskać.

Konwencje językowepexels-photo

Język norweski należy do zupełnie innej rodziny językowej niż język polski. Chociaż korzenie wszystkich języków europejskich są takie same i odnajdziemy je w sanskrycie, trzeba wiedzieć, że tysiące lat ewolucji w odosobnieniu i innych wpływów zewnętrznych spowodowały gigantyczne różnice nie tylko w sposobie wypowiadania głosek i nazywaniu rzeczy, ale także w myśleniu o wielu różnych kwestiach.

Najbardziej znanym przykładem tego faktu jest to, że tłumacz norweskiego jest w stanie przytoczyć znacznie więcej określeń na osobę obcą w języku norweskim niż w języku polskim.

Ta różnica pokazuje, ze Norwegowie oszukują się na tym polu subtelniejszych różnic, inaczej je rozpoznają i po prostu nie da się w sposób jeden do jednego przełożyć norweskich słów.

Sposób patrzenia na świat Norwega jest inny niż sposób patrzenia na świat Polaka i język jest najlepszym polem do zauważania tych różnic. Zadaniem tłumacza jest rozumienie tych różnic, ponieważ dopiero wtedy możliwe jest ich tłumaczenie w innym języku.

Przekładać znaczenia

Komputery cały czas nie są jeszcze w stanie skutecznie tłumaczyć, ponieważ tłumaczenia norweski nie są w stanie funkcjonować na zasadach matematycznych, do których przyzwyczajony jest komputer – jnorweski.pl.

Dla komputera dwa to dwa, a piec to pięć. Jeśli jednak wejdziemy na poziom lingwistyczny, gdzie jedno wyrażenie niesie za sobą nie tylko rzeczowniki, czasowniki i przyimki, ale także nacechowanie emocjonalne, intencję, to, co wypada lub nie wypada, wiadomość zawartą między wierszami i jeszcze wiele innych kwestii oczywistych dla Norwega, ale niezrozumiałych dla Polaka, pojawia się sedno wyzwania.

Wszyscy jesteśmy ludźmi i chociaż inaczej patrzymy na świat, nasze emocje i myśli da się przełożyć w sposób uniwersalny.

Robi się to jednak inaczej, w sposób łączący w sobie tyle samo rzemiosła, co sztuki w czystej postaci. Dlatego właśnie tłumacz języka norweskiego musi być zdolny do zrozumienia przekazu, ale jeszcze ważniejsze jest to, by potem umiał ten sam przekaz zawrzeć w swoim ojczystym języku tak, by być odpowiednio zrozumiałym. Jest o naprawdę wielkie wyzwanie.